Sesja ,która powstała z Martyną była jej małym marzeniem,które miałam okazje spełnić,było to bardzo miłe. Spotkałyśmy się w zabytkowej części parku,alei pełnej wiekowych drzew. Miejsce to jest spokojne i klimatyczne. Wiedziałam,że nikomu tam nie będziemy przeszkadzać. Co do stroju Martyny to poprosiłam ją by miała na sobie jakieś jasne body baletowe oraz swoje obuwie taneczne ze sobą. Długa,kremowa,tiulowa spódnica to moja zasługa. Do dziś pamiętam jak szczęśliwa byłam,że udało mi się znaleźć taką spódnicę. Wydaje mi się ,że w dużej mierze to ona dodała klimatu naszym zdjęciom.
Drobna,delikatna Martynka zauroczyła mnie i przypadkowych przechodni. Wykonywała moje prośby i polecenia bez najmniejszego marudzenia. Wszystko robiła z uśmiechem na ustach. Aż przyjemnie było na nią patrzeć. Ludzie,którzy ją mijali patrzyli na nią z zaciekawieniem i podziwem- nie codziennie możemy spotkać baletnicę w środku miasta. Robiąc zdjęcia słyszałam ciche komentarze "Popatrz,jak pani to ładnie robi" i ciche westchnienia.
Kiedy złapał nas deszcz,a my poszłyśmy na schody prowadzące do pijalni wód okazało się,że mamy całą widownię za sobą,co nieco mnie speszyło czego nie można powiedzieć o Martynie. Podziwiam ,że mimo tak młodego wieku tak bardzo oddaje się swojej pasji,która jak wiemy poświęceń wymaga i to wiele.
Pozowała: Martyna Ślusarczyk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz